Wspomnienia z pobytu w Czarnej Owcy w Istebnej. | Psiewspaniale

by Ela & Nikon
1 rok ago
278 Views

Jak już kiedyś wspominałam, na urodziny zamiast prezentów wybieramy się z Kamilem na weekendowe wycieczki. W jego urodziny w sierpniu zeszłego roku wybór padł na Istebną i pensjonat Czarna Owca.

Bardzo lubimy jeździć w góry, a Beskid Śląski jest tylko dwie godzinki drogi od Opola, więc jest to idealne miejsce na weekendowy wypad. Nikon oczywiście zawsze jeździ z nami 😉 Niestety tym razem pogoda nam nie dopisała i przez większość naszego pobytu padał deszcz, więc za dużo nie pozwiedzaliśmy. Udało nam się jednak zrobić długi spacer po lesie i wdrapać się na małą górkę, więc psowaty miał trochę ruchu (my zresztą też). Z racji tego, że sporo czasu spędziliśmy jednak pod dachem, dzisiejszy post będzie poświęcony w pełni pensjonatowi, w którym się zatrzymaliśmy.

Psiolubne miejsca w Istebnej

Do Czarnej Owcy przyjechaliśmy w piątek wieczorem i zakochaliśmy się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia! Jest to przepięknie położony pensjonat z boskim widokiem na góry i ogromnym tarasem z leżakami, czyli tzw. strefą relaksu. To idealne miejsce na chillout z zimnym piwkiem w ręku i mogłabym się tam w tej chwili teleportować! 🙂

Pokoje w Czarnej Owcy są duże, wygodne i czyste, a śniadania w formie szwedzkiego bufetu przepyszne (objedliśmy się po korek). W restauracji można zamówić również obiady lub kupić napoje i piwo (wspominałam już o ich boskiej strefie relaksu?😜). Rankiem pod pensjonat podchodzą sarenki i jest to świetna baza wypadowa na piesze lub rowerowe wycieczki. Obsługa jest bardzo miła i pomocna, a w recepcji stoi stympatyczna pluszowa czarna owca, którą Nikon na dzień dobry obszczekał.

Psiolubne miejsca w Istebnej

Jak obiecywaliśmy, nasze recenzje są w 100% uczciwe, więc napiszemy też o dwóch rzeczach, które naszym zdaniem właściciele obiektu mogliby poprawić, by miejsce było jeszcze bardziej przyjazne dla psiarzy i ich pupili.

Za pobyt pieska trzeba dodatkowo zapłacić (przynajmniej tak było w zeszłym roku). Nie jest to jakaś duża kwota, bo o ile dobrze pamiętam płaciliśmy 30zł za dobę. Rozumiem, że posprzątanie pokoju po psie może być bardziej pracochłonne i że nie wszyscy właściciele czworonogów dbają o to, żeby pies niczego w pokoju nie zniszczył, więc nie mam nic przeciwko dopłatom za pobyt psa. Jednak uważam, że skoro już płacę dodatkowo za pobyt psa, to w pokoju mogłaby na niego czekać przynajmniej miseczka z wodą (zawsze zabieramy swoje miski, ale byłby to jednak miły gest).

W Czarnej Owcy z pieskiem nie można przebywać w restauracji. Latem nie jest to uciążliwe, bo jak wspominałam pensjonat ma boski taras, a śniadanie na świeżym powietrzu smakuje lepiej, ale niestety zimą jest to już duży problem, bo bałabym się zostawić Nikona samego w pokoju na czas śniadania (a jedzenie w pośpiechu do zdrowych nie należy). Zastanawialiśmy się nad wypadem do Czarnej Owcy na sylwestra, ale niestety właśnie z tego powodu nie zdecydowaliśmy się na wyjazd. Rozumiem oczywiście, że nie wszyscy kochają psy i psie kłaczki w jedzeniu, ale restauracja w obiekcie jest na tyle duża, że spokojnie można by tam wydzielić osobny stolik na uboczu dla psiarzy.

W ogólnym rozrachunku jednak bardzo polubiliśmy Czarną Owcę i na pewno jeszcze tam wrócimy tego lata i Wam również polecamy to psiolubne miejsce 😎. Fotek samego pensjonatu niestety nie zrobiliśmy, bo blog nie był jeszcze wtedy w planach, ale na ich facebooku zdjęć jest cała masa, więc koniecznie tam zajrzyjcie.

psiewspaniale - Nikon (Cavalier King Charles Spaniel)

Nikon już mnie szturcha w nogę pluszową lamą, więc to znak, że starczy na dziś tego pisania. Cudownego sobotniego wieczoru, mordeczki!

PS. Zbliża się długi weekend majowy i zastanawiamy się gdzie się wybrać z Nikonem. Macie jakieś propozycje? 🙂

Tagi: , , , , , , , , , , ,

2 komentarze

  • Iza napisał(a):

    A dlaczego bałaś się zostawić Nikona samego na czas śniadania, bo to mnie zafrapowało? Bałaś się, że coś zniszczy? Jestem ciekawa 🙂

    • Ela & Nikon napisał(a):

      Dokładnie tak 😉 Nikon był jeszcze wtedy szalonym szczeniakiem, więc nie dałabym sobie ręki uciąć, że czegoś nie nabroi 😉 Do tego pewnie słyszeliby go wszyscy goście w pensjonacie, a nie chciałam ich budzić 😀 W domu zostawał sam, ale tamtego miejsca nie znał i nie wiedziałam jak się zachowa. Na szczęście mogliśmy jeść śniadania na tarasie, więc problem rozwiązał się sam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *