Hotel dla psów – tak czy nie? | Psiewspaniale

by Ela & Nikon
1 rok ago
455 Views

Cześć Mordeczki, dawno nie wrzucaliśmy nowych postów, ale już to nadrabiamy! 🙂 Jak wiecie na początku czerwca Nikon był na wakacjach w hotelu dla psów. Czy była to dobra decyzja?

Niedawno było głośno o hotelu dla psów, którego właścicielka „uśmierciła” psa, który po kilku dniach odnalazł się w miejscowości oddalonej o cztery kilometry. Tak, dobrze przeczytaliście! Kobieta wmówiła właścicielce pieska, że jej pupil zdechł i zakopała go w ogródku [sic!], gdy tak naprawdę piesek im uciekł kilka dni wcześniej, a oni zamiast go szukać woleli wymyślać coraz to nowsze kłamstwa. Nie wiem jak Wy, ale ja w momencie wsiadłabym w samolot i przekopała tej kobiecie cały ogródek, przy okazji zakopując tam ją samą. 😉 Serio, jak można być tak bezdusznym?!

Kolejna historia, która obiła mi się o uszy dotyczyła „hotelu”, w którym pieski były bite i głodzone oraz przetrzymywane w całymi dniami w ciemnych, brudnych boksach, a właścicielka nie widziała w tym najmniejszego problemu. Ciekawe czy zmieniłaby zdanie po tygodniu przebywania w takich warunkach w jakich przetrzymywała te biedne psiaki…

Jestem z zasady pokojowo nastawiona do świata, ale nie wiem co bym zrobiła, gdyby ktoś potraktował Nikona tak jak wyżej opisane kobiety… Powyższe przykłady pokazują, że nie każdy hotel dla psów zasługuje na zaufanie. Jak więc wybrać dobry hotel?

Skoro tu zaglądacie, pewnie podobnie jak ja traktujecie swojego psa jak członka rodziny i nie oddalibyście go w pierwsze lepsze ręce. Dlatego w dzisiejszym wpisie chciałabym się z Wami podzielić moimi odczuciami po pierwszej wizycie Nikona w hotelu dla psów i odpowiedzieć sama przed sobą czy była to dobra decyzja.

Kocham Nikona całym sercem i najchętniej zabierałabym go ze sobą na każde wakacje, ale niestety nie zawsze jest taka możliwość. Część z Was pewnie powie: „zrezygnuj z wyjazdu jeśli nie możesz zabrać psa ze sobą”, ale ja uważam, że mądra miłość nie polega na rezygnowaniu z marzeń i planów. Uwielbiam podróżować i póki jestem względnie młoda (hehe proszę nie zaprzeczać!) chcę zwiedzić trochę świata. Niestety Nikon ma za grubą dupę by zabrać go na pokład samolotu, a do luku bagażowego bym go nie oddała. Dlatego z ciężkim sercem raz w roku wyjeżdżamy na urlop bez niego. Serce mi pęka i tęsknię strasznie, ale wiem, że gdybym zrezygnowała z wyjazdów, to za kilka lat bym tego żałowała, a chwilowa rozłąka jeszcze bardziej umacnia łączącą nas więź.

Rok temu, gdy wyjeżdżaliśmy na wakacje Nikon został z moją mamą, więc spałam spokojnie, bo wiedziałam, że nie pozwoli, by jej ukochanemu „wnusiowi” coś się stało (no poza tym, że przytył, jak to u „babci”) 😉 W tym roku jednak mama pojechała na wakacje z nami, więc musieliśmy znaleźć inny domek dla Nikona na czas naszego urlopu. Nie chciałam wciskać go znajomym lub dalszej rodzinie, bo opieka nad pieskiem to jednak duży obowiązek i odpowiedzialność. Dlatego postanowiliśmy, że Nikon zostanie w hotelu dla psów.

Nasz wybór padł na domowy hotelik prowadzony przez Kasię i Karolinę, które mają szkołę dla psów Top Dog w Opolu. Dlaczego właśnie ten hotel? Po pierwsze dlatego, że dziewczyny mieszkają klatkę obok i znają Nikona od małego, a my znamy je i wiemy jakie mają podejście do zwierząt. Po drugie, chcieliśmy żeby Nikon wychodził na spacery w miejsca które zna, mając nadzieję, że dzięki temu nie będzie się czuł obco. Po trzecie i chyba najważniejsze, Nikon zna i lubi psiaki dziewczyn, a właśnie przebywanie z innymi psami było moją największą obawą, bo Nikon nie przepada za towarzystwem innych psów, a wręcz się niektórych boi.

Jednak zanim podjęliśmy ostateczną decyzję czy Nikon zostanie właśnie w tym hotelu, oddaliśmy go na jeden dzień na czas naszego pobytu w pracy, żeby oswoił się z nowym miejscem i zobaczył, że po niego wrócimy. Po ośmiu godzinach odebraliśmy uśmiechniętego psa, więc nasze obawy trochę się zmniejszyły i postanowiliśmy, że Nikon zostanie u dziewczyn przez tydzień, gdy my będziemy zwiedzać Skopelos. Polecam Wam takie rozwiązanie, bo dzięki temu możecie zobaczyć czy pies będzie się dobrze czuł w nowym miejscu.

O tym co zapakować psu do „plecaka” na pobyt w hotelu napiszę w osobnym poście, bo ten robi się już dosyć długi, a tutaj napiszę o tym jak Nikon i my znieśliśmy rozłąkę oraz jak oceniamy jego pobyt w hotelu Top Dog.

Może na początek plusy 🙂 Jak dla mnie zdecydowanie największym plusem jest fakt, że codziennie dostawaliśmy zdjęcia i filmy z Nikonem w roli głównej, więc na bieżąco wiedzieliśmy co u niego słychać, np. że przez trzy dni nie chciał zrobić kupy (wiadomość „VICTORY!”, gdy w końcu udało mu się posadzić klocka ubawiła nas po pachy). Czekałam na te zdjęcia bardziej niż przysłowiowy Janusz na otwarcie baru z All Inclusive! 😀 Dzięki temu wiedzieliśmy, że Nikon chodzi na spacery i nie siedzi zamknięty w boksie całymi dniami. Na końcu tego wpisu znajdziecie kilka fotek, które dostaliśmy od dziewczyn. 😉 Nasza mała ciamajda nauczyła się też jeść sama z miski! No dobra, tylko pod warunkiem, że ktoś siedzi obok i udaje, że mu granulat z miski wyjada, ale zawsze to jakiś postęp. 😉 Po tygodniu przebywania z innymi pieskami Nikon stał się zdecydowanie bardziej towarzyski i odważny. Na spacerach chętniej zawiera nowe znajomości, co prawda od „dupy strony”, ale lepsze to niż gdy na widok pieska siadał na środku drogi i nie chciał się ruszyć.

A minusy? Oczywiście jak przystało na przewrażliwionych psich rodziców znalazło się kilka drobnych rzeczy, które byśmy poprawili, ale to już przegadaliśmy z dziewczynami, więc nie będę się tu rozpisywać. 😉 Najważniejsze, że Nikon wrócił do nas cały i zdrowy! Jednak tym razem nie zniósł rozłąki tak dobrze jak rok temu i kilka dni trwało zanim minął mu foch i zrozumiał, że już go nie zostawimy, a na jego pyszczek wrócił uśmiech. U mamy czuł się jak w domu i był rozpieszczany tak jak u nas, a w hotelu był jednak tylko częścią stada, co dla rozpieszczonego jedynaka było trudnym doświadczeniem. Serce mi pękało jak moja mała kluska chodziła osowiała i zamiast z nami na kanapie, kładła się na ziemi w przedpokoju. Na szczęście po kilku dniach wszystko wróciło do normy i znów mamy w domu kochanego małego terrorystę. 😉

hotel dla psów w Opolu

Czy warto więc oddać psa do hotelu? Uważam, że jeśli tylko wybierzemy sprawdzone miejsce i ludzi, którym możemy zaufać, to tak. Pobyt w hotelu kosztuje niemało, więc trzeba wygospodarować trochę kasy z wakacyjnego budżetu, ale świadomość, że nasz psyjaciel jest w dobrych rękach jest bezcenna. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy porzucają psy jadąc na wakacje, bo gdyby nie było mnie stać na hotel lub nie miałabym u kogo zostawić psa, zrezygnowałabym z wyjazdu.

Jeśli więc wybieracie się na wakacje, a nie możecie zabrać ze sobą psa i nie macie komu go zostawić, to hotel dla psów jest najlepszym rozwiązaniem. Pamiętajcie tylko, by wcześniej sprawdzić warunki w jakich będzie przebywał psiak, dokładnie przeczytać (i oczywiście podpisać) umowę oraz poinformować hotel o swoich oczekiwaniach oraz nawykach i ewentualnych chorobach psiaka. Warto poprosić o zdjęcia psiaka w trakcie jego pobytu w hotelu, bo dzięki temu będziecie mieć stałą kontrolę nad tym co dzieje się z pieskiem i będziecie mogli zareagować jeśli zobaczycie, że dzieje się coś niedobrego. No i nikt Wam nie wmówi, że pies zdechł, gdy tak naprawdę zgubili go kilka dni wcześniej, tak jak w historii opisanej na początku tego postu 😉 Psiarzom z Opola i okolic możemy polecić hotel Top Dog (jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało), a reszcie psiego świata życzymy powodzenia w szukaniu dobrego hotelu! 🙂

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. 😉 Psiewspaniałego wieczoru i do usłyszenia niedługo! Besos!

I na koniec obiecane fotki. 😉

hotel dla psów Top Dog w Opolu

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *